Bajki
Słońce i Wiatr PDF   Email

SŁOŃCE I WIATR

Bajka rwandyjska

Wiatr i słońce ciągle prowadzili spór, które z nich jest silniejsze. Pewnego razu dostrzegli człowieka. Wiatr powiedział do słońca: „Rozbiorę tego człowieka. Jeżeli tego nie dokonam, uznam raz na zawsze twoją wyższość”. Słońce zgodziło się. Wiatr zaczął dąć ze wszystkich sił, usiłując zerwać ubranie z człowieka. Człowiek chwycił swe ubranie rękami i nie puścił ani na chwilę. Następnie słońce wytężając swe siły zaczęło powoli palić całym swym żarem. Człowiek zdjął ubranie i szukał cienia, aby się schronić. Wtedy słońce powiedziało: „Działając powoli można pewniej dojść do celu”.

 
O Kruku PDF   Email

O KRUKU PRZEBIEGLEJSZYM NIŻ BAKAME

Bajka rwandyjska

Bakame to przebiegły zając, bohater wielu bajek rwandyjskich. Jego imię w języku potocznym nadawano jako przydomek ludziom chytrym i przebiegłym. Jest to odpowiednik sprytnego lisa w bajkach europejskich.

Przykładowy obraz

Bakame pokłócił się z krukiem i wpadł w taką złość, że chciał go zabić. Kruk przestraszył się i odleciał. Bakame jednak poprzysiągł sobie: „Muszę dostać kruka w swoje ręce, zabić go i pożreć”. Zły z powodu ucieczki kruka, postanowił się zemścić. Wspiął się na szczyt góry, gdzie kruk często szukał pożywienia. Spotkał tam krogulca i mówi do niego: „Jeśli zobaczysz kruka, powiedz mu, że nie żyję. Będę udawał martwego”. Krogulec obiecał oddać Bakame taką przysługę.
Wkrótce nadleciał kruk. Zobaczywszy go, krogulec krzyknął: „Spójrz, tam leży nieżywy Bakame. Chodź, pożremy go”.
Kruk zbliżył się do udającego Bakame i rzekł: „Mój ojciec przed śmiercią wyjawił mi, że ogon martwego Bakanie sterczy do góry, a ten tutaj położył ogon na ziemi”. Bakame usłyszawszy te słowa szybko wyprostował ogon. Kruk zobaczył to i krzyknął: „Nie zjem go, bo jeszcze żyje”. I odleciał. Tak oto nasz Bakame spotkał przeciwnika jeszcze bardziej przebiegłego, niż on sam.

 
Bezmyślna Myszka PDF   Email

BEZMYŚLNA MYSZKA

Bajka rwandyjska

Zadufana w sobie myszka wyszła z dziury, szukając czegoś do zjedzenia. Powiedziała sobie: „Jestem inteligentna i nieufna, nikt nigdy mnie nie złapie”. Spacerkiem spenetrowała cały dom, ale nic nie znalazła dla zaspokojenia głodu. W końcu wdrapała się na strych i zobaczyła pułapkę. Zatrzymała się, wpatrując się w nią z niedowierzaniem. Następnie zaczęła krążyć wokół niej. Wreszcie pomyślała: „Z pewnością przebiegły człowiek założył tą pułapkę, aby łapać myszki, ale mnie na to nie złapie”. Rzuciła jeszcze okiem na pułapkę i spostrzegła wspaniały kąsek mięsa ociekający tłuszczem. Pomyślała: „Czuję niebezpieczeństwo. Taki wspaniały kąsek, ale - jak to się mówi - dotkniesz i jesteś zgubiona”. Mogę jednak zbliżyć się i chociaż nacieszyć zapachem, który tak bardzo nęci”. Myszka powolutku zbliżyła się do pułapki myśląc: „Ci ludzie są naprawdę mało inteligentni, myślą, że ja mogłabym dotknąć takiego niebezpieczeństwa. Bez ryzyka mogę jednak zbliżyć się do tego kąska”. Zrobiła jeszcze kilka kroczków. Nie wiadomo, w jaki sposób dotknęła pułapki i... stało się. Została przyciśnięta przez przeklęte żelazo. Bezmyślna myszka usiłowała się wyrwać z pułapki, ale bezskutecznie. Zaczęła wzywać pomocy - bezowocnie. W końcu przyszedł człowiek, który założył pułapkę i rzucił myszkę kotu na pożarcie. Stąd nauka: ”Kto nie chce upaść, niech omija pokusę”.

 
Bakame, Słoń i Szakal PDF   Email

BAKAME, SŁOŃ I SZAKAL

Bajka rwandyjska

Bakame to imię przebiegłego zająca, bohatera wielu bajek rwandyjskich, odpowiednika sprytnego lisa w bajkach europejskich. W języku potocznym nadawano to imię jako przydomek ludziom chytrym i przebiegłym. Pewnego dnia Bakame wybrał się do lasu. Wbił dwa kije w ziemię, przeciągnął między nimi sznur i zaczął ponad nim skakać. Przechodził słoń. Najpierw podziwiał zręczność Bakame, a potem zapytał, czy on też mógłby przeskoczyć sznur. Po daremnych usiłowaniach słoń zapytał Bakame: "Dlaczego ja nie potrafię skakać tak zręcznie jak ty?" - "Będziesz mógł skakać równie zręcznie jak ja, ale za chwilę" - odpowiedział Bakame. Tymczasem pobiegł do domu, przyniósł nóż i zaczął obcinać tłuszcz z cielska słonia, aby był on lżejszy i mógł skakać. Następnie rzekł: "Bądź cierpliwy, wyrzucę to paskudztwo i przyniosę ci lekarstwo na gojenie ran". Poszedłszy do domu, Bakame ani nie myślał wracać. Piekł smaczne kąski wykrojone ze słonia. Tą samą drogą przechodził szakal. Słoń poprosił go: "Idź do Bakame i powiedz mu, aby szybko przyniósł mi lekarstwo, bo inaczej zjedzą mnie muchy, od których nie mogę się opędzić". Szakal. pobiegł szybko do Bakame. Ten zobaczywszy go rzekł: "Wiem, po co przychodzisz. Nie śpiesz się, akurat mam gotowy obiad, więc zjemy go razem". Po sytej uczcie szakal spytał: "Gdzie znalazłeś tak smaczne kąski?" - "Jeśli chcesz, mogę ci wskazać źródło." Mówiąc to Bakame myślał: "Nic nie stoi na przeszkodzie bym zjadł także i szakala". Wyprowadził go nad strome urwisko i powiedział: "Bądź gotów. Jak powiem: Hop! - skacz". Szakal skoczył, a Bakame stoczył za nim olbrzymi kamień, który rozbił łeb szakalowi. Bakame zabrał szakala do domu i przygotował nową ucztę. Tak to łatwowierny szakal uległ przebiegłości Bakame.

 
Kot i Zając PDF   Email

KOT I ZAJĄC

Bajka rwandyjska

Pewnego razu zając spotkał kota i spytał: „Słyszałem, że mieszkasz z ludźmi. Co robisz w ich domu?” Kot odparł: „Jestem stróżem wszystkiego, co należy do domu. Pilnuję, by szczury i myszy nic nie zniszczyły. Gdy któreś z nich spotkam, zaraz zabijam.” Zając ciągnął dalej: „Jaką zapłatę dostajesz za swą pracę?” Kot odparł: „Dają mi jeść na ziemi; siadam wygodnie i zajadam.” Zając rzekł: „Mówisz, że jesz na ziemi; czy ludzie, u których służysz, też jedzą na ziemi?” Kot odrzekł: „Ależ oni mają garnuszki i talerze na mięso”. Zając spytał chytrze: „Czy ty też dostajesz mięso?” Kot rzekł: „Myślisz, że dają mi mięso? Dostaję kości, nad którymi się męczę!” Zając zamyślił się przez dłuższą chwilę, a potem powiedział: „Ajaj! Musisz opuścić ten dom i nie myśleć nigdy o powrocie. Ludzie wykorzystują cię i nie dają mięsa, tylko same kości, jadasz na ziemi! Na twoim miejscu wziąłbym wszystko z domu i zniknął raz na zawsze w lesie”. Kot po wysłuchaniu rady zgodził się i poszedł do lasu. Od tego czasu wszystkie koty zaczęły żyć w lesie i zdziczały. Stąd morał: Trudno oprzeć się pokusie, która przychodzi jako dobra rada.

 
Więcej artykułów…
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2